Postanowiłem opisać jak ewoluował projekt Pan Cytat. Przedstawię Ci, jakie zaszły zmiany, z czego zrezygnowałem, czego się nauczyłem i co zaobserwowałem. Wpis może być też przydatny dla osób, które zakładają swojego bloga – przekonają się, jak to wygląda od strony zaplecza…

 

POMYSŁ

Długo szukałem swojej „misji”. Nigdzie jej nie widziałem, dlatego inspirowałem się historiami ludźmi, którzy spełnili swoje marzenia. Dlatego czytałem biografie i książki rozwojowe. Oglądałem filmy biograficzne. Szukałem i szukałem. Smuciło mnie, że nie mam pomysłu. Że niczego wielkiego nie tworzę. Czułem wewnętrzny głód stworzenia czegoś. Od zera. Czegoś mojego. Z niczego.

Jadąc nocą samochodem, wsłuchałem się w siebie. I zadałem sobie pytania: Co mnie interesuje? Co robię ciągle? I znalazłem. Po nosem. To nie było nic wielkiego i innowacyjnego. To były tylko rozwojowe sentencje i motywacja. To były historie tzw. ludzi sukcesu. Historie od porażki do sukcesu. Historie o wygranych, dzięki pracy i wytrwałości. Tyle.

'Nigdy nie rezygnuj z tego, o czym nie możesz przestać myśleć nawet na jeden dzień' W.Churchill Click To Tweet

 

 

FANPAGE (16.07.2016)

Żeby nie trzymać pomysłu w głowie zbyt długo, przystąpiłem od razu do działania. Nazwę wymyśliłem w ciągu chwili – Pan Cytat – tak, ktoś w pracy mnie żartobliwie nazwał. Wykorzystałem to, bo było idealne. Logo zrobiłem w 10 minut i utworzyłem Fanpage (http://facebook.com/pancytatpl). Założeniem było publikowanie grafik z cytatami (grafika jedna, a tylko cytat się zmieniał). Publikowałem taki post co 2 godziny – myślałem, że tak trzeba. Facebook mnie „ukarał” ograniczając widoczność. Fani nie widzieli moich postów. Ograniczyłem częstotliwość i widoczność wróciła do normy.

Teraz widzę, że moje wpisy były nudne dla publiczności. Zero przemyśleń – tylko cytat, który występuje na setkach innych profilach. Tu się przeliczyłem. Sądziłem, że cytat wystarczy. Nie dawałem żadnej wartości od siebie.

To mój pierwszy opublikowany cytat:

 

TWITTER, INSTAGRAM, G+

Chciałem działać „szeroko”, więc założyłem profile w tych serwisach. Udostępniałem to, co na Facebooku. Nudnie. Bez zaangażowania. Automatem. Grafika z cytatem i znikałem. Profile wyglądały jak tablica ogłoszeń. Nikt nie wiedział, co myślę i kim jestem. Jak duch, który zostawia tylko cytat. Jak w taki sposób można zbudować relacje i zaangażowanie?

To pierwszy tweet:

 

STRONA PANCYTAT.PL (21.01.2017)

Po kilku miesiącach przyszedł czas na stronę. Co miało się na niej znajdować? Mnóstwo wpisów o ludziach sukcesu. Ciekawostki, biografie, porażki, sukcesy, zasady sukcesu itd. Skończyło się na kilku dłuższych wpisach na te tematy. Dlaczego?

Po pierwsze – nie jestem dobry w pisaniu długich, żmudnych artykułów. Gubię myśl. Wpis robi się sztuczny i bez emocji. Zrezygnowałem z tego, w czym jestem słaby. Postawiłem na krótkie wpisy naładowane emocjami.

Po drugie – dlaczego wskazywać na innych ludzi sukcesu? Można pokazać swoją drogę rozwoju, trudności, spełnianie kolejnych celów i pomysłów. Ileż jest już informacji o np. Henrym Fordzie. Można się nimi inspirować, ale należy pisać przede wszystkim własny „scenariusz”.

Po trzecie – słowo sukces stało się dla mnie za płytkie. Dzięki koleżance z Twittera, odkryłem słowo spełnienie.

Ostatecznie na stronie postanowiłem umieszczać krótkie wpisy prosto z serca, zestawienia cytatów, opinie książek i filmów, które mogą inspirować. Niedawno uruchomiłem cykl wywiadów z ludźmi, którzy COŚ robią. Tworzą, podróżują, pomagają czy prowadzą bloga. Zrezygnowałem z biografii znanych ludzi i zasad sukcesu. Postawiłem na swoje obserwacje, doświadczenia i przemyślenia. Taki królik doświadczalny.

To jest pierwszy wpis, który pojawił się na stronie:

10 różnic – Ludzie Sukcesu VS inni

 

ZMIANY…

Ciągle byłem „głodny”. Potrzebowałem dawać więcej od siebie. Czułem wewnętrzne nienasycenie…

  • Zacząłem działać codziennie, wytrwale. Jeśli nie miałem pomysłu na wpis, to publikowałem coś innego. Najważniejsze, żeby być codziennie. Żeby dawać każdego dnia.
  • Ponad 300 grafik z cytatami spakowałem w jeden plik i umieściłem na stronie do pobrania. Na tapetę, profile społecznościowe – idealne. Pobrało chyba tylko kilka osób.
  • Wprowadziłem za darmo „Cytaty na zamówienie” (tworzyłem grafiki z cytatami dla innych). Ktoś wysyłał mi wiadomość, jakie cytaty potrzebuje i w jakiej ilości. Odsyłałem gotowe grafiki. Kilkanaście zamówień. Na tą chwilę nieaktualne.
  • Do publikowanych cytatów w socialach, zacząłem stopniowo dodawać własne przemyślenia. Na początku delikatnie, nie pokazywałem siebie do końca. Byłem ostrożny, aby być bezpiecznym. Żeby przypadkiem nie stracić żadnego obserwatora. W końcu udało mi się przełamać barierę i pisać szczerze z serca, bez obawy na opinie.
  • Bardziej zaangażowałem się w Twitter i Instagram. Zacząłem więcej komentować, więcej udostępniać czyjeś treści itd. Czym bardziej byłem szczery i otwarty, tym większe zaangażowanie i większa publika.

Robiąc to wszystko, moje skupienie na tzw. Ludzi sukcesu zmniejszało się. Skupiłem się bardziej na tworzeniu siebie. I na tym, by swoją drogę pokazywać innym. Na żywo, aktualnie, na czasie.

Cytaty na zamówienie
Inspirujące wywiady

POKAZANIE SIĘ (24.05.2017)

Olśniło mnie. Jeśli chciałem siebie dokumentować, musiałem się pokazać. To było ciężkie. Krycie się za logiem było bezpieczne. Bałem się reakcji. Że może, ktoś myślał, że jestem po 50. Że wyglądam poważniej. Że chodzę w garniturze. Że wyglądam jak Coach. A może wyjdę na mruka. Chciałem być prawdziwy. Nieanonimowy. Chciałem być taki, jaki jestem. Pełne odsłonięcie siebie, zburzenie bariery. Postanowiłem iść na całość albo zrezygnować. Wybrałem oczywiście to pierwsze…

Pokazałem się:

Jest dobrze. Rudy zarost. Siwe włosy. 😎 Mimo że, po przebudzeniu to naładowany najsilniejszym narkotykiem – możliwościami! Zastanawiałem się, czy ujawniać moją twarz i zdecydowałem, że tak. Autentyczność ponad wszystko. Można banalnie udawać w social media, ale do czego to prowadzi? Są tacy, którzy tworzą swoją markę i nie są autentyczni. Gryzą się sami ze sobą. Gdy piszą, gubią się czy to marka, czy oni. Zżera ich od środka i męczy psychicznie podwójne życie. „Co odpisać?” „To co myślę ja, czy to co marka powinna?” Na dłuższą metę ich misja się rozjeżdża, nie są spójni ze sobą i wjadą w ślepą uliczkę. Jeśli ktoś musi udawać kogoś kim nie jest, przed ludźmi, których nawet nie zna to jest bardzo słabe i coś poszło nie tak… Także oficjalnie witam Cię! Jestem Paweł. Cieszę się, że jesteś! 😎 #pancytat #selfie #motywacja #markaosobista #refleksja #powitanie #autentycznie #przemyślenia #twarz #ja #odsłona #jestemsobą #badzsoba

Post udostępniony przez Pan Cytat Inspiruje (@pancytat)

Po tym zabiegu, zaangażowanie wzrosło. Niektórzy może się zawiedli, inni poczuli ulgę. Tak czy siak – chciałem to zrobić.

PIERWSZE WIDEO (4.06.2017)

Kolejny krok naprzód. Krótkie filmy. Kolejna bariera przełamana. Na początku nieme. Później już mówiłem. Stres. Przejęzyczenia. Sztuczne, denerwujące pauzy. Średnia jakość nagrań. Ale publikowałem. Czym bardziej się bałem, tym bardziej „cisnąłem”. Najczęściej jestem w Relacjach na Instagramie. Krótkie przemyślenia. Ciekawostki. Obserwacje. Dobrze się czuję w krótkich filmikach. Zacząłem nagrywać, żeby urozmaicić. Żeby dokumentować różne sytuacje z mojej drogi. Dziś wideo jest bardzo ważne. Czasem 20sekundowe wideo ma przekaz całego artykułu. Staram się nagrywać jak najczęściej. A najlepsze jest to, że nie przejmuję się, czy mam dobrze ułożone włosy i czy kołnierzyk koszulki ładnie leży.

Pierwsze nieme wideo:

 

ZAWIESZKI, PODKŁADKI, ZAKŁADKI

Zaczęło się to dawno temu. Przypadkowo trafiłem na bloga o pirografii. Wypalanie w drewnie. Na blogu był tutorial, jak wypalić w drewnie tekst. Przykładem była ładna tabliczka z łacińską sentencją, która stała na biurku. Po przeczytaniu artykułu, od razu zamówiłem wypalarkę i zacząłem się „bawić”. Chciałem mieć swoją tabliczkę. Żeby przypominała mi, o czymś ważnym. Od razu napiszę – pirografia to nie moja bajka…

To pierwsza wypalona sentencja. Totalnie brzydka tabliczka. Ale zrobiłem.

pirografia

Szukałem dalej. Jak przenieść tekst na drewno. I znalazłem. Decoupage. Zacząłem próbować. Różne deski, różne farby, różne kleje, różne techniki. Ogromna ilość wyrzuconych do kosza nieudanych tworów. Na jakiś czas zaprzestałem to robić. Zająłem się wirtualnym światem Panem Cytatem.

Wróciłem do tego, gdy pojawił mi się w głowie pewien szalony pomysł. Skoro uwielbiam cytaty i znam technikę do ich przeniesienia na drewno, to może…

Przeniosę sentencję z moim logiem! Zrobię sobie podkładkę pod kubek z kawą i zakładki do książek. Żeby mieć coś swojego. Stworzone z myśli. Od zera. Pan Cytat+sentencja+deseczka. Dla własnej satysfakcji i dumy.

To pierwsze nieidealne prywatne podkładki i zakładki:

Później zaczęły się prezenty, upominki dla bliskich.

Z CZEGO ZREZYGNOWAŁEM?

Z siedzenia i oglądania filmików motywacyjnych. Z siedzenia i podziwiania ludzi sukcesu. To jest dobre na początku. Żeby zapalić iskrę. Ale nadchodzi czas, gdy należy pisać swoją historię. Swoje porażki i sukcesy. Postawiłem na działanie. Bez przesadnego analizowania i rozmyślania. Przestałem się porównywać. Przestałem robić jak inni. Działam ze swoimi narzędziami. Idę własną ścieżką, a ona jest nie do podrobienia. Przestałem marnować czas na bzdety. Staram się wykrzesać każdego dnia maksimum. Zrezygnowałem też z ciągłego marzycielstwa i ciągłego czekania na COŚ. Mam przecież super narzędzia pod nosem, w które wierzę i które dają mi wielką frajdę. A co najlepsze – inni też z tego czerpią!

 

CZEGO SIĘ NAUCZYŁEM?

Że blogowanie nie jest szybkie. Efekty są powolne. Nie porównuję się z innymi fanpage’ami i nie kopiuję ich strategii. Mam swoją. Pewnie nieidealną, ale sprawia mi przyjemność. Nauczyłem się też pisać, to co siedzi we mnie. To jest bezcenne. To jest wolność. Na pewno nie zadowolę każdego, ale ważne, że zadowolę tych, którzy chcą. Nauczyłem się też realizować pomysły. Nie czekam zbyt długo, ale wstaję i robię. Bez kokietowania. Ważne jest też budowanie relacji z innymi w sieci. W końcu po to, tu też wszyscy jesteśmy. Nie ignoruję komentarzy i wiadomości prywatnych. Czytam każde Wasze słowo. Każda Wasza reakcja jest dla mnie bezcenna. Motywuje mnie. Potwierdza. Dziękuję za to!

SKLEP.PANCYTAT.PL (9.07.2017)

Pomyślałem: Dlaczego nie? Dlaczego tego wszystkiego nie rozbudować? Dlaczego nie ja? Dlaczego nie teraz?

Oficjalna zawieszka ze sklepu – sklep.pancytat.pl

Nie znalazłem negatywów. Połączyłem wszystko razem. Jak klocki lego. Wszystko do siebie pasuje. Postanowiłem jedno: sklep nie będzie priorytetem. Widziałem nieraz, jak otwierany sklep powodował umieranie głównej wizji. Dlatego Pan Cytat nie zubożeje. Nie pogorszy się, a polepszy. Będę dalej pisał z serca, będę dalej codziennie publikował, będę dalej kręcił krótkie wideo i angażował się na portalach.

'Jeśli nie możesz robić rzeczy wielkich, rób małe rzeczy w wielki sposób' Napoleon Hill Click To Tweet

 

PODSUMOWANIE

Przede wszystkim chcę podziękować. Wszystkim. Tym, którzy piszą mi miłe wiadomości prywatne, jak i tym, którzy czasem się czepiają. Każda Wasza reakcja jest dla mnie bardzo ważna. Poznałem wirtualnie bardzo ciekawe i sympatyczne osoby. Dzięki Wam wszystkim Pan Cytat rozkręca się.

Mam kolejne pomysły. Nie będę zdradzał jeszcze wszystkich, ale na pewno napiszę Ebooka. Zbiorę moje przemyślenia i obserwacje w jedno miejsce. Nie będzie to poradnik typu „5 kroków do sukcesu”, bo nie byłbym wiarygodny. Ebook będzie tylko moimi spostrzeżeniami.

Chcę pokazać innym, że zwykły człowiek (jak ja), może działać odważnie, tworzyć cokolwiek i nie zważać na przykre opinie. Człowiek bez talentów, który robi coś, buduje coś, pomaga innym i spełnia się przy tym.

Jeśli to czujesz, jeśli to, co robisz jest dobre, to nie ma powodu, żebyś nie ogłosił tego światu!

  • Jesteś niesamowity ! 🙂

  • Gratuluję pomysłu, chęci działania i samego działania. Jesteś dla mnie wzorem godnym naśladowania. W takim sensie, że robisz, że pokonujesz bariery jakie stwarza nam czasem nasz umysł. Nie przejmujesz się ewentualną krytyką lub małą ilością obserwujących czy komentujących. Dla mnie jest to bardzo motywujące.
    Życzę Ci kolejnych pełnych powodzenia lat w tym co robisz.

  • Inspirująca historia o wytrwałości! Trzymam mocno za Ciebie kciuki i życzę serdecznie, żeby cytowano Ciebie:-)))

  • Piotr Szostak

    Rok. A ja mam wrażenie, że jesteś od zawsze. Fajnie, że nie napisałeś o statystykach (wszyscy to robią – nawet ja wpadłem w tą pułapkę). Gratuluję odwagi i z całego serca życzę Ci nastepnego udanego i pelnego energii roku. Jak mówił Jobs „Pozostań głodny…”

    • Dziękuję! Przyznam, że pojawiła się myśl o statystykach, ale zrezygnowałem z niej 😉
      „Pozostań głodny…” – idealne!

  • Bardzo ciekawa droga, gratuluję i życzę wielu pomysłów i sukcesów.

  • Fajnie się to czyta, bo motywuje do działania bez tego kołczanowego pierdololo w stylu „Juhuuuu, dasz radę!!!” 🙂

  • Wow, motywujące. Miałam bardzo podobnie, bo o swoim blogu nie mogłam przestać myśleć. Ciągle wyobrażałam sobie, że piszę. I w końcu się odważyłam. Powodzenia!

    • Dziękuję! Myśl->wizualizacja->decyzja. Czyli miałaś to samo 😉 Powodzenia!

  • „Że blogowanie nie jest szybkie. Efekty są powolne” Pan Cytat. Gratuluję wytrwałości i systematyczności. Ukłony.

    • Dziękuję za miłe słowa 🙂
      Minął rok, ale tak naprawdę to dopiero raczkowanie. Pozdrawiam!

  • Super! Tak trzymaj!
    Ja kilka razy podchodziłem do video, ale mój perfekcjonizm jest dla mnie zbyt wielka barierą. Przeglądając nagranie jestem tak zażenowany, jakbym wyszedł w samej bieliźnie na miasto (chociaż tu akurat kompleksów nie mam IYKWIM 😉

    • Przyznam, że czasem przed opublikowaniem wideo, robię 15 prób. Bo się przejęzyczam 🙂

  • Świetny artykuł. Takie podsumowania są świetne zarówno dla autora jak i nas czytelników. Czyta się jak dobrą książkę. Kto wie, może na pięciolecie powstanie o tym film fabularny:P Tego Tobie oczywiście życzę.