Życie to proces. Wzloty i upadki. Nie ma Pauzy, gdy jest dobrze. Nie ma Przewijania, gdy jest problem. ~Pan Cytat
Życie to proces. Wzloty i upadki. Nie ma Pauzy, gdy jest dobrze. Nie ma Przewijania, gdy jest problem. ~Pan Cytat

 

Kiedyś ciągle mówiłem: „Co? Znowu problemy? Kiedy wreszcie będzie spokojnie!”

I żyłem w ten sposób. Oczekiwałem na spokój i stabilność. Czułem złość i poczucie niesprawiedliwości, gdy pojawiały się problemy. Gdy już nadeszła chwila spokoju, trwała krótko i nie byłem w stanie jej zatrzymać. Irytacja wzrastała. Czułem się oszukany i uważałem, że moje życie jest niesprawiedliwe i czułem się jak ofiara. Czułem się słaby i zmiażdżony. Byłem obrażony na życie, że nie pozwala mi odetchnąć i ciągle wysysa energię. Wielka niesprawiedliwość. Życie przecież miało być fajne i przyjemne. Jak na filmach. Gdzie ta radość, spokój, beztroska i poczucie bezpieczeństwa?

 

Problem-Spokój-Problem-Spokój-Problem-Spokój.

Pojawiała się sytuacja, która wymuszała podjęcie działania. Więc robiłem to, mając nadzieję, że wreszcie będzie spokój i przyjdzie beztroska. Nie działo się tak. Pojawiał się kolejny problem i kolejny i kolejny. Aż się miejsce zapełniało i te nierozwiązane problemy rosły. Odkładałem je na półkę i korzystałem z życia. Nie chciałem o nich myśleć. Przecież życie miało być spokojne, więc odrzucałem je. Niezałatwione sprawy, nie dotrzymane obietnice i niewypełnione obowiązki. Co mi tam! Przyjdzie na to czas. Chcę trochę pożyć! A może problemy same się rozwiążą…

Później następowało zderzenie z rzeczywistością. Płacz i zgrzytanie zębów. Jak to?! To problemy nadal na mnie czekają? I w dodatku, aż tak urosły? Kolejna niesprawiedliwa rzecz na tym świecie! Kiedy wreszcie będzie ten upragniony spokój?! I tak w kółko. Frustracje i ucieczka od odpowiedzialności za swoje życie. Syzyfowa praca. Wytrwale tak żyłem. Coś strasznego. Tęsknota za spokojem, frustracja, iluzja, oszukiwanie samego siebie i poczucie niesprawiedliwości. Bardzo trujące zestawienie…

 

'Słabi tylko giną w objęciach przeciwności, silni się karmią u jej piersi' ~Józef Ignacy Kraszewski Click To Tweet

 

Najgorsze było poczucie, że zostałem oszukany. Zazdrościłem innym, bo myślałem, że żyją bez problemów. Drażniło mnie, gdy ktoś się uśmiechał. Co on? Nienormalny? Ja się tu męczę z bezlitosnym życiem, a on ma czelność być szczęśliwym?! Stałem się negatywny, miałem złą energię i nic mnie nie cieszyło. Żyłem za karę. Ciągle czułem oddech na plecach brutalnego życia, które nie pozwala mi odpocząć. I tak już ma być zawsze? Taka zabawa w kotka i myszkę? Ja chcę po prostu pożyć sobie w komforcie. Bezpiecznie, ciepło i jednostajnie. Nie chcę być ciągle wystawiany. Nie chcę ciągle się głowić. Nie chcę robić rzeczy, które są niekomfortowe. Chcę po prostu sobie istnieć bez wystawiania palca poza komfort!

 

 

Tak było kiedyś!

Nie wiem, w którym momencie moje nastawienie się zmieniło. Chyba, gdy zacząłem interesować się rozwojem. Gdy zacząłem czytać książki i oglądać filmy, w których wybitne jednostki szydziły z problemów i je rozgniatali. Wtedy przekonałem się, że te moje wielkie tragedie, w porównaniu z problemami innych ludzi to co najwyżej niedogodność. Zobaczyłem wtedy, do czego jest zdolny człowiek i ile ma siły wewnętrznej. Uświadomiłem sobie, że problemy są częścią życia, ale nie są życiem!

Dziś mam całkowicie inne podejście, niż na początku. Zaakceptowałem fakt, że życie jest sinusoidą. Przyjąłem to do wiadomości, że tego nie przechytrzę. A jeśli będę próbował, to ciągle będę się czołgał i uważał siebie za ofiarę. A jak można żyć w pełni, gdy czułbym się niesprawiedliwie oszukany? Akceptacja świata, zasad „gry” daje ogromną ulgę.Pogodziłem się, że ten spokój był tylko iluzją. On do niczego nie prowadzi.

Życie należy przeżyć, a nie przeczekać. W życiu chodzi o doświadczanie. Smakowanie. Poznawanie siebie z różnych stron. Ale uważaj, bo to będzie boleć. I ma boleć. Możesz być najtwardszy ze wszystkich ludzi, ale przyjdzie moment, gdy zostaniesz przyduszony i okażesz się mięciutką maślaną bułeczką. Twoja zbroja będzie rozbita. Okaże się, że brakuje Ci umiejętności. Znajdziesz się w sytuacji, w której będziesz musiał zaryzykować. I czasem nie będziesz miał tygodnia na zastanawianie się, ale tylko 5 sekund. Wyjdą Twoje słabe strony i wady. Będziesz musiał wykazać się charakterem. I nikt za Ciebie nic nie zrobi. I to nie będzie wina rządu, partnera czy sąsiada. Czasem potrzebne jest też osiągnięcie swojego dna. Żeby móc się odbić. Gdy osiągniesz już dno, niżej nie zejdziesz. Masz tylko jedno wyjście – poszybować w górę. Podróż, w której poznasz siebie na nowo. Będziesz musiał wziąć odpowiedzialność za swoje życie.

 

'Jeśli nie starasz się przełamywać barier, pewnego dnia to one skutecznie przyprą Cię do muru'… Click To Tweet

 

Co się dzieje, gdy weźmiesz odpowiedzialność?

Same ciekawe rzeczy! Rozwijasz się. Uczysz, doświadczasz i smakujesz. Uczysz się dyscypliny, patrzysz na siebie z innej strony. Przemieniasz się w lepsza wersję siebie. Niszczysz siebie słabego i ewoluujesz. Tak jak gąsienica zamienia się w pięknego motyla. Gdy już stanie się motylem, gąsienicy nie ma. Ta transformacje pewnie nie była przyjemna. Tak jak Twój rozwój.

Gdy wyruszysz w tą podróż to podejmujesz decyzję. Godzisz się na pewne cierpienie, które tak naprawdę jest Ci potrzebne. Czasem trzeba doświadczyć naprawdę wielkich turbulencji, po to by się uczyć. Ten ból możesz uważać, jako przykry obowiązek lub jako śmieszną rzecz, która daje Ci jakąś radość – bo wiesz, że te doświadczenia są bezcenne. Szczęście to nie to, co dostajesz, ale to kim się stajesz. A to uzyskasz poza strefą komfortu. Jak mówią sportowcy: „No Pain. No Gain”…

No chyba, że żyjesz tak bezpiecznie, jakbyś nie żył wcale – wtedy przegrałeś już na starcie…

Sprawdź też zestawienie cytatów o problemach: tutaj

Jeśli uważasz, że wpis jest wartościowy, udostępnij go innym.
Możesz komuś pomóc!

 

  • Dziękuję ci za ten wpis, odbieram go bardzo osobiście w mojej obecnej sytuacji. Widzę, że jesteśmy podobni ( w sensie myślę tak samo jak Ty kiedyś). Cieszę, że mi to pokazujesz, bo mogę próbować zmienić swoje nastawienie. Pozdrawiam!

    • Cieszę się, że moje myśli, które piszę, mają dla Ciebie znaczenie. A przydatność wpisu jest dla mnie bezcenna 🙂 Pozdrawiam!

  • Nie ma czegoś takiego jak stabilność. Ludzie od lat oszukują siebie i innych twierdząc, że etat jest stabilny i daje bezpieczeństwo finansowe. BZDURA! Znajomy rodziców został zwolniony ze STABILNEJ pracy w PKP po ponad 30 latach! Etat to nic więcej jak tylko wygoda, ale na pewno nie stabilność.
    A jeśli chodzi o wielkość problemów, to niedawno czytałem i T. Harva Ekera, że musisz po prostu urosnąć większy niż one. Problemy nie znikną nigdy i nawet najwięksi je mają. Ale to co dla małych jest nie do przeskoczenia, wielcy radzą sobie z nimi z palcem w… uchu.